Wanda Zastępska
PECH CZY FOBIA? 12/13 II 2002 r.
Czy przypadkiem "pechowcem" nie jest osoba, ślepo wierząca w zabobony, bojąca się wyjść naprzeciw problemom, które sam sobie stwarza, poprzez brak wiary w siebie?
Czy nie zauważa, choćby małych pozytywów w swojej egzystencji? Która z jednej skrajności popada w drugą, nie wierząc, że istnieje środek pomiędzy nimi, który może pomóc wyjść z zaślepienia?
A gdyby na przykład 13-tego zamiast "na wszelki wypadek zostawać w domu" - wyjść z niego i zdecydować się załatwić kilka zaległych spraw, mogłoby się okazać, że wcale ten 13-ty nie jest pechowy, pod warunkiem, że potraktujemy ten dzień, jak każdy inny, a wręcz jak najlepszy dzień w naszym życiu. Wszystko zależy od naszego nastawienia, od wzięcia na siebie odpowiedzialności za czyny, które nie zawsze są pozytywne. Nikt nie jest idealny.
Jeśli Ktoś chodzi "z głową w chmurach", jest łatwowierny; podatny na sugestie osób, które nie zawsze mają rację; w gruncie rzeczy nie mający własnego zdania, przy pierwszym "potknięciu - upada", stwierdzając, że ma pecha (to ucieczka). Każde następne potknięcie - kojarzy z poprzednim. Boi się ryzyka, stawienia czoła lawinie, która przecież kiedyś i tak się zatrzyma, bez naszego udziału, a wystarczyłoby w chwili zagrożenia wykonać, czasem mały unik, którym jest przyznanie się do błędu, jaki sami popełniliśmy.
Gdy "z góry" zakładamy, że ten czy inny dzień będzie nieudany, zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy - to będziemy mieli "pecha", gdyż ta myśl zawładnie emocjami, emocje stroną psycho-fizyczną, dołączy do nich wyobraźnia, człowiek jest rozkojarzony, zanim się obejrzy - dzień stracony, czy jak ktoś woli "pechowy".
Takie jest moje zdanie, ale również mogę się mylić.
Wanda Zastępska